Jesteś tym co jesz. Takie proste a zarazem jakie trudne...
oprac. Renata Zarzycka
Zdrowa, naturalna i nieprzetworzona żywność to lek na większość chorób XXI wieku . Prawie wszyscy o tym wiedzą a mało kto przestrzega tych zasad.
Warto pamiętać, że w chorobie jedynym człowiekiem, który faktycznie może Cie uzdrowić - jesteś Ty sam. Co robić?
Inwestuj zatem swój czas w zdobywanie informacji. Czytaj, zdobywaj wiedzę, pytaj i odpowiednio się odżywiaj. Może podpowiedź jest w tym filmie?
Jadam mięso. Co prawda tylko delikatne i w niewielkich ilościach, ale wciąż się zastanawiam nad tym o czym jest mowa w filmie. Jak to faktycznie z tym jest?
I co Ty na to?
.
Spis wszystkich blogów tutaj >>
.
Zobacz ten wpis w dziale WELLNESS - blog osobisty www.renatazarzycka.pl >>







Każdy przechodzi wszystkie stadia rozwoju ale dzięki odpowiedniemu żywieniu można ten proces opóżnić.
Bułeczek baszki nie jadłam ale za to uwielbiam racuszki z dyni.
Jedzmy zdrowo, żyjmy dłużej!
"Kiedy jesz martwą, pozbawioną wartości żywność, twoje ciało też nie ma w sobie życia. Natomiast jeśli stosujesz pełną życia dietę, obfitującą w świeże warzywa i owoce, będziesz pełen sił życiowych i energii. Na tym to polega. Prawda, jakie to proste.Pozdrawiam dzieki za życzonka.Tobie równiez życzę Dosiego Roku
Sposób żywienia zawsze powinien być adekwatny do trybu życia, do rodzaju wykonywanej pracy, do naszej budowy ciała, wieku.
Niewielkiej postury kobieta wykonująca pracę siedzącą w biurze może dzień przeżyć na kilku ciastkach zbożowych , jogurcie i sałatce warzywnej. Rosły mężczyzna pracujący na budowie 10 godzin dziennie musi dostać określoną ilość energii oraz składników budulcowych na zregenerowanie tkanki mięśniowej- i tego nie da się oszukać. Nie pociągnie on długo w zdrowiu na diecie wegetariańskiej, bo organizmowi niezbędne są pewne substancje i składniki pochodzenia zwierzęcego. Nie istnieje żadna uniwersalna super dieta dla wszystkich. Cukry i tłuszcze- tak przez wielu ludzi potępiane, także są w pewnych ilościach niezbędne i powie to każdy lekarz, żywieniowiec. Bez glukozy mózg człowieka nie mógłby pracować.
Oczywiście, że czym innym jest odżywianie się, a czym innym jest obżarstwo. Obżarstwa komentować myślę nie trzeba- wystarczy wejść w niedzielę do McDonaldsa i popatrzeć.
Co do odżywiania się- surowe warzywa i owoce są bardzo zdrowe. Lepiej zjeść jabłko czy gruszkę, niż cukierka, batona. Dietę roślinną warto jednak uzupełniać składnikami pochodzenia zwierzęcego. Nie musi to być bogata w holesterol wieprzowina. Znakomite są ryby, zwłaszcza oceaniczne, mało tłuste i najmniej skażone. Coraz większą popularność zdobywa także dziczyzna, np. jelenina (z hodowli oczywiście), która ma cztery razy mniej holesterolu niż wołowina. Nie każde mięso jest złe, nawet wieprzowe, o ile spożywane jest w umiarkowanych ilościach (zależnych od masy naszego ciała, rodzaju wykonywanej pracy, wieku).
Zapraszam odważnych :)
Co do młodości - Andrzej ma rację. Każdy z nas ma w genach zaprogramowaną starość. Myśle jednak, że chodzi o to, aby jak nabardziej świadomie i w umiejętny sposób opóźniać te nieuniknione procesy. Zamiast tego mamy wyniszczanie się i przyspieszanie starości współczesnym żywieniem napychającym nasze ciała w "trociny" czyli bezwartościową żywność. Taka żywność przyspieszy procesy wyniszczania naszych organów a tym samym przyspiesza starzenie sie organizmu - nie chodzi tu nawet o zmarszczki, ale o to, że młodzi ludzie mają dziś choroby wielu starczego, reumatyzm, choroby serca, miażdżyce, nadwage, nowotwory itd..
Myśle, że jest w tym ziarnko prawdy. Surowe jedzenie jest dla nas niezbędne z uwagi na zawartośc cennego dla nas błonnika - oczyszczenie jelit i usprawnianie procesów wydalniczych czyli oczyszczania z toskyn i produktów przemiany materii. Surowe warzywa czy owoce mają jeszcze coś - cenne enzymy bez których nie można żyć. Ja to nazywam "iskierki życia". W ugotowanych warzywach i owocach nie ma błonnika ani enzymów. Oczywiście witaminy i mikroelementy zawarte z surowych warzywach i owocach, to oddzielny temat.
Co do surowych ziemniaków - fuj... chyba byśmy sie pochorowali faktycznie :)
Jendka jest ciekawostka - dziki uwielbiaja surowe ziemniaki - świnie też chętnie je zjedza. Tym samym dzięki zawartym w ziemniakach enzymom świenie nie utyją, a przeciuez prościej byloby im rzucać surowe ziemniaki do karmy. Po co zadawać sobie tyle trudu i gotować ziemniaki dla świń?
Jak to jest?
Ziemniaki świnkom gotuje się... dzięki temu - jak mawiają dietetycy - świnki ładnie przybierają na wadze. To również jedna z zagadek współczesnej diety oraz plagi otyłośći. Dużo tzw. trans tłuszczy, cukrów i innych dodatków, ale przede wszystkim brak w żywieniu ważnego dodatku - surowych warzyw i owoców. Dlatego jestem jak najbardziej na tak za zjadaniem surowych warzyw i owoców. Zastanawiam się tylko wciąz nad mieśem, bo przyznam, że lubie sobie czasem zjeść pysznego kurczaczka w potrawce lub inne mięsko...
A co do bułeczek Baszki - och chciałoby się ich pokosztować - z dynią i siemieniem lnianym - mniam, mniam :)
Baszka, proszę daj nam przepis!
Dzięki za ciekawe tematy -- warto myśleć od czasu do czasu nad ciałem i duszą ;))!!
- pierwsze to wciskanie kitu, że możesz i powinieneś być zawsze młody i piękny, każde stworzenie przechodzi wszystkie stadia rozwoju aż po zaprogramowany przez naturę koniec.
- krowa je zawsze surowe zielsko i pomimo tego nie pozostaje rozkosznym cielaczkiem.
- podejrzane jest, jak w każdych szemranych reklamach, odwołanie do seksu. Jedz mango i ananasy a będziesz seksowna.( a po jabłkach i pietruszce?)
- mój Boże, facet wywalił wszystkie gary z kuchni a ziemniaki na surowo to trucizna - czy on jeszcze żyje?
Nie wiem o co w tym wszystkim chodzi - więc na pewno komuś chodzi o pieniądze.
I zapewniam was - jesli spożywać bedziecie z dziękczynieniem to nic wam nie zaszkodzi. Już wiele różnych teorii słyszałem o jedzeniu. Jedna mądrzejsza od drugiej. A sprawa jest prosta - ruch , ciężka praca ,a nie siedzenie za biurkiem cały dzień. I jedzcie co chcecie , prócz wyraznych trucizn o których wiecie , że nimi są - np. parówki czy jedzenie z puszek.
Bóg powołał nas do pracy i ruchu i jeśli tak żyjemy to równoważymy to co nas zanieczyszcza. Jak napisałem w swoim blogu - nie to co wchodzi do żołądka zanieczyszcza nas , ale to co wychodzi z serca, to niszczy nas. Tym jesteśmy co do serca przyjmiemy a potem z niego wywalamy- to niszczy nas. ( złość, chciwość, nieprzebaczenie, cudzołóstwo, kłamstwo, zapalczywość, kradzież , zabójstwo... to kala nas i to prowadzi do wszelkich przedwczesnych chorób , depresji, więzienia fizycznego i duchowego, itd.) Dlatego nie przejmujcie się tak bardzo tym co jecie. Dla czystych wszystko jest czyste a dla pokalanych ( owymi bezeceństwami) - wszystko jest nieczyste i
"największe i najsilniejsze zwierzęta na planecie nie jedzą mięsa"-to brzmi przekonująco.
Z pewnością nasi przodkowie jedli mięso ale w dużo mniejszych ilościach.
Dlatego dla mnie pierwszym słowem kluczem byłby"UMIAR".
Do tego może łatwiej przekonać niż do całkowitego wegetarianizmu.
Przez brak umiaru potrzeba produkcji żywności wydaje się wiecznie nie zaspokojona.
Więcej szybciej i...byle jak.
Tylko czy można inaczej przy tak dużej populacji?
Indywidualnie jednak na pewno możemy (z wielu powodów) zwracać uwagę na to co jemy.
Ja zastanawiałem się kiedyś nad innym aspektem : czy gdyby społeczeństwo takie jak nasze zmieniło trochę nawyki żywieniowe tzn ograniczalibyśmy mięso i ogólnie...hmmm..obżarstwo,to czy miałoby to realny wpływ na warunki trzymania zwierząt rzeznych i transport itp.
Czyli w jakim stopniu po za decydowaniem o sobie mamy wpływ na te zwierzęta i czy faktycznie jest sens dokonywania drobnych zmian. takich do których łatwiej przekonać statystycznego mieszkańca np.Polski